By

Na wstępie, żeby była jasność: jestem absolutnym zwolennikiem wolności słowa, wolności absolutnej i niczym nie skrępowanej. Jest nim niewątpliwie również Salman Rushdie. Pisarz, który w przeszłości pracował jako copywriter, autor „Szatańskich wersetów”. To po ich publikacji świat islamu obłożył go fatwą, skazując na karę śmierci. Dochodzimy do problemu wolności słowa, ponieważ muzułmanom nie spodobał się sposób, w jaki Rushdie przedstawił w książce proroka Mahometa.

W wywiadzie dla magazynu „Książki”, przy okazji którego promował swoją autobiografię „Joseph Anton”, Rushdie powiedział, że „społeczeństwo, w którym nie można bezkarnie powiedzieć do oponenta: uważam twoje poglądy za potworne, szybko zamienia się w tyranię”. I jest to jak najbardziej prawda.

Przypomniałem sobie o historii Rushdiego przy zupełnie innej okazji, skądinąd związanej z literackim uniwersum. Oto wczoraj wczytywałem się w Internecie w świeże newsy, które dotyczyły przyznania prestiżowej Nagrody Nike Panu Markowi Bieńczykowi – za zbiór świetnych esejów pt. „Książka twarzy”. Mamy w owym tytule lekko ironiczne zabarwienie facebookowe, tak więc moje przeniesienie aspektu wolności słowa w sferę Internetu przy odrobinie dobrej woli można będzie uznać za płynniejsze.

Wchodzę więc z rozpędu na portal Onet, który raczył był umieścić kulturalnego (literackiego!) newsa w dziale Wiadomości, a nie Rozrywka, co samo w sobie było dla mnie sporym zaskoczeniem. Na samej górze, na calutki kwadrans! Wyparty dopiero przez wieść o dobroci serca obecnego prezydenta Rosji, który pozwolił sobie w dniu swoich 60. urodzin na niebywały gest, proponując ułaskawienie Panu Więźniowi Chodorkowskiemu. Oczywiście, jeśli ten o nie poprosi.

Do rzeczy. Odpalam newsa o Nike dla Bieńczyka, nie dowiadując się z jego niczego, czego bym wcześniej nie wiedział (bo o Bieńczyku już wiedziałem). Nie wysuwam pretensji, wszak Onet to nie jest portal kulturalny, ale medium kierowane do ludzi normalnych, podobnie jak Polsat czy TVN. W ostatniej chwili przejeżdżam wzrokiem na sam dół strony…

Na Komentarze.

68 ich było, prawie jak imię jego. A więc – jak na newsa literackiego w portalu dla normalnych ludzi – nie tak znowu mało. Myślę, poczytam, co ludzie sądzą o Bieńczyku, o „Książce twarzy”, o werdykcie jury. Jako rdzenny mieszkaniec Polski wiedziałem, rzecz jasna, o zjawisku trollingu internetowego. TO WOLNOŚĆ SŁOWA! – zagrzmiał z nieba anioł demokratycznego ludu. Myśli moje idą jednak dalej, a mózg przemawia tonem profesora Miodka: TO FORUM POD NEWSEM LITERACKIM. NIE BĘDZIE IM SIĘ CHCIAŁO.

Chciało im się. Pewnie dlatego, że news był na samej górze głównej strony. Dowiedziałem się, że Miłosz to zdrajca, że to „Wałęsa literatury”. Dowiedziałem się, że Szymborska ro zdrajca. Dowiedziałem się, że jury składało się tylko i wyłącznie z czytelników Gazety Wyborczej. Że Nagroda Nike to konkurs towarzystwa wzajemnej adoracji neokomunistycznej. Że „Książka twarzy” to książka słaba, a Bieńczyk to słaby pisarz i lewak. Że tylko lewaki sięgają po tę nagrodę, czemu mogłoby przeczyć choćby przyznanie Nagrody Nike kilka lat temu Panu Rymkiewiczowi. Ale ja się tam nie znam. Dowiedziałem się wreszcie, że supermarkety okradają obywateli, a miejscowość Chłopy leży nad morzem.

Nie wiem, co na to Salman Rushdie. W obronie wolności słowa należałoby przecież pozwolić ludziom pisać co chcą i kiedy chcą. Każdy sposób moderowania i cenzurowania wypowiedzi jest przecież zamachem na ową wolność, której hołdują obywatele, w tym we własnym interesie pisarze czy copywriterzy. Z drugiej strony chciałbym pod tekstem o Nagrodzie Nike i Bieńczyku – poczytać o Bieńczyku, a nie o nominacjach na narodowych zdrajców. Słowem: nie moderowałbym komentarzy ze względu na ich treść, ale dlatego, że są nie na temat. Ha, sprytnie! Wiem, że to zamach na wolność słowa, który na szczęście mi się nie uda. Cena wolności jest wysoka. A słowa? ZAJMIJ SIĘ CHŁOPIE SWOIMI SPRAWAMI, I WYMYŚL TO HASŁO REKLAMOWE, NAD KTÓRYM ŚLĘCZYSZ JUŻ OD KILKU DNI. To anioł demokracji, ten z nieba wysokiego, a czy jest się wierzącym czy niewierzącym – rady anioła może lepiej posłuchać?

 Rafał Niemczyk
www.textingstudio.pl

Zobacz kolejne posty

Gawiedź kocha krew na cudzych ciałach już od czasów starożytnych, a dzisiaj kocha ją mocniej niż...

W jednej z kluczowych scen „Wilka z Wall Street” Martina Scorsese Jordan Belfort (w tej roli...

Poszukując kobiety swojego życia, współczesny mężczyzna kieruje się rozmaitymi kategoriami....

Skomentuj


*